Dla ego teraźniejszy moment prawie nie istnieje. Tylko przeszłość i przyszłość są uznawane za ważne.
Ego to niedojrzały etap rozwoju u ludzi i taki będzie rozpoznawany, gdy świadomość na planecie się zmieni. Dzieci rozwijają ego i szybko z niego wyrastają. To zupełnie coś innego niż rozwijanie ego i utkwienie w nim na resztę życia.
Ego chce pragnąć więcej niż chce mieć.
Ponieważ świadomość ego stała się tak dysfunkcyjna, a teraz mamy do dyspozycji te ogromne technologie i postępy naukowe, jeśli nic się nie zmieni, ego będzie wykorzystywać te rzeczy - tak, jak już to robi - i wzmocni technologię, którą teraz mamy. Postępy naukowe w dużej mierze będą wykorzystywane na rzecz ego i staną się coraz bardziej destrukcyjne.
Jeśli identyfikujesz się z jakąś mentalną pozycją, to jeśli się mylisz, twoje oparte na umyśle poczucie siebie zostaje poważnie zagrożone unicestwieniem. Dlatego ego nie może pozwolić sobie na bycie w błędzie. Bycie w błędzie to jakby umierać. Wojny toczyły się o to, a niezliczone związki się rozpadły.
Zdecydowana większość przemocy, którą ludzie sobie nawzajem wyrządzają, nie jest dziełem przestępców ani osób psychicznie zaburzonych, lecz zwykłych, szanowanych obywateli służących zbiorowemu ego. Można by nawet powiedzieć, że na tej planecie "normalność" równa się szaleństwu. Co leży u podstaw tego szaleństwa? Całkowita identyfikacja z myślą i emocjami, czyli ego.
Słowo oświecenie przywołuje ideę jakiegoś nadludzkiego osiągnięcia, a ego lubi to utrzymywać, ale to po prostu twój naturalny stan odczuwanej jedności z Bytem. Jest to stan połączenia z czymś niemierzalnym i niezniszczalnym, czymś, co, niemal paradoksalnie, jest zasadniczo tobą, a jednocześnie jest znacznie większe od ciebie. To odkrywanie swojej prawdziwej natury poza imieniem i formą.
Dla ego kochanie i chcenie to to samo, podczas gdy prawdziwa miłość nie ma w sobie chcenia, pragnienia posiadania ani zmiany partnera.
Forma szczęścia ego nie może istnieć bez nieszczęścia. Ego będzie szczęśliwe, gdy coś dobrego się wydarzy, ale nieszczęśliwe, gdy to się skończy.
Ego oznacza utożsamienie się z myśleniem, bycie uwięzionym w myśli, co oznacza posiadanie mentalnego obrazu „mnie” opartego na myślach i emocjach. Ego istnieje więc w braku obecności świadka.
Ego chce chcieć więcej, niż chce mieć. I tak powierzchowna satysfakcja z posiadania jest zawsze zastępowana przez więcej chcenia.
Jeśli jesteś zadowolony z bycia nikim w szczególności, zadowolony z tego, że nie wyróżniasz się, to alignujesz się z mocą wszechświata. To, co ego postrzega jako słabość, w rzeczywistości jest jedyną prawdziwą siłą. Ta duchowa prawda jest diametralnie sprzeczna z wartościami współczesnej kultury i sposobem, w jaki warunkuje ona zachowanie ludzi.
Wielkość powstaje z małych rzeczy, które są szanowane i pielęgnowane. Życie każdego składa się naprawdę z małych rzeczy. Wielkość jest mentalną abstrakcją i ulubioną fantazją ego. Paradoks polega na tym, że fundamentem wielkości jest szanowanie małych rzeczy w teraźniejszym momencie, a nie dążenie do idei wielkości.
Kiedy ktoś staje się przezroczysty, wtedy coś przez niego prześwieca, co nie ma nic wspólnego z tą osobą ani jej osobistą historią. Wymaga to stania się tak przezroczystym, że "ja" lub ego rozpuszczają się.
Gdy uświadomisz sobie ego w sobie, ściśle mówiąc, nie jest to już ego, ale stary, uwarunkowany wzorzec umysłu. Ego oznacza brak świadomości. Świadomość i ego nie mogą współistnieć.
Czyż nie byłoby cudownie, gdybyś mógł oszczędzić im wszelkiego cierpienia? Nie, nie byłoby. Nie rozwinęliby się jako ludzie i pozostaliby płytcy, zidentyfikowani z zewnętrzną formą rzeczy. Cierpienie prowadzi cię głębiej. Paradoks polega na tym, że cierpienie jest wynikiem identyfikacji z formą i eroduje identyfikację z formą. Duża część z tego wynika z ego, chociaż ostatecznie cierpienie niszczy ego — ale nie zanim nie będziesz cierpieć świadomie.
Aby ego mogło przetrwać, musi uczynić czas – przeszłość i przyszłość – ważniejszymi niż teraźniejszy moment.