W Indiach jest przysłowie, szczególnie w Odisha. W Odisha znajduje się świątynia Pana Jagannatha, gdzie On nie ma rąk. Powiedzenie to apna hat Jagannath – On nie ma rąk, ale twoje ręce. On dał swoje ręce nam wszystkim.
Zgiąłbym kolano przed najbiedniejszym zbieraczem, najbiedniejszym nietykalnym w Indiach, za to, że brałem udział w jego uciskaniu przez wieki; nawet zdjąłbym z jego stóp kurz.
Indie są miejscem spotkania religii, a wśród nich hinduizm sam w sobie jest ogromną i złożoną rzeczą, nie tyle religią, co wielką zróżnicowaną, a jednak subtelnie zjednoczoną masą myśli duchowych, realizacji i dążeń.
Będzie konieczne, abyśmy my, Hindusi, Muzułmanie, Chrześcijanie, Żydzi, Parsowie i wszyscy inni, którzy uważają Indie za swój dom, uznali wspólną flagę, za którą warto żyć i umierać.
Możliwe, że w XXI wieku Ziemia nie będzie zamieszkana przez ludzi. Jeden z wielkich mistyków Indii, bardzo prosty człowiek z gór, ktoś zapytał go kiedyś o przyszłość. Powiedział, że nadejdzie czas, gdy przejdziesz pięć mil i zobaczysz światło, i będziesz tak szczęśliwy, że wiesz, że istnieje inna istota.
Wiele osób bardzo, bardzo martwi się o dzieci w Indiach, o dzieci w Afryce, gdzie wiele z nich umiera, może z niedożywienia, głodu itd., ale miliony umierają świadomie z woli matki. I to jest największy niszczyciel pokoju dzisiaj. Ponieważ jeśli matka może zabić swoje własne dziecko - to co powstrzymuje mnie przed zabiciem ciebie, a ciebie przed zabiciem mnie - nic nie ma między nami.
Indie widziała to od początku – a nawet w jej wiekach rozumu i w jej erze rosnącej ignorancji nigdy nie straciła wglądu, – że życie nie może być właściwie postrzegane w jedynym świetle, nie może być doskonale żyte w jedynej sile jego zewnętrzności.
Załóżmy, że mecz piłkarski rozgrywa się między Niemcami a Holandią. Podczas meczu piłkarskiego widać ekscytację ludzi w obu krajach. Choć to karma dwudziestu dwóch graczy, po jedenastu z każdej drużyny, wpływa na życie milionów. Pewnego roku zdarzyło mi się być w Holandii, gdy odbywał się turniej piłkarski. Byłem na lotnisku, ubrany w pomarańczowy strój mnicha. Nagle dwóch mężczyzn, którzy pracowali w restauracji na lotnisku, spojrzało na mnie i krzyknęło: „Holandia! Holandia!” (Pomarańczowy to kolor narodowej drużyny piłkarskiej Holandii). Uśmiechnąłem się i powiedziałem: „Indie… Jestem z Indii.” Oni obaj zaśmiali się i powiedzieli: „Indie mają świetny pomarańczowy kolor.” Karma kilku ludzi może wpływać na wielu.
Indie to złoty ptak. To kraj riszich i świętych.
Religia jest jedynym i najważniejszym zainteresowaniem ludzi Indii.
Indie wieków nie umarły, ani nie wypowiedziały swojego ostatniego twórczego słowa; żyje i wciąż ma coś do zrobienia dla siebie i ludzkich narodów. A to, co teraz musi się obudzić, to nie anglicyzowany naród orientalny, uległy uczeń Zachodu, skazany na powtarzanie cyklu sukcesów i porażek Zachodu, ale wciąż starożytna, niezapomniana Shakti, odzyskująca swoje najgłębsze ja, podnosząca głowę wyżej w kierunku najwyższego źródła światła i siły, i zwracająca się ku odkryciu pełnego sensu oraz szerszej formy swojej Dharmy.
"Świat" to duży termin, ale człowiek musi powiększyć swoje pochodzenie, postrzegając siebie w świetle obywatela świata... Osoba, która prawdziwie czuje: "Świat to moja ojczyzna; to moja Ameryka, moja Indie, moje Filipiny, moja Anglia, moja Afryka", nigdy nie zabraknie jej możliwości do użytecznego i szczęśliwego życia.
Wolna Indie będą wspierać światowy rozbrojenie i same powinny być gotowe dawać w tym kierunku przykład.
Z wieczną wiarą w Niego, zapal góry nieszczęścia, które przez wieki nagromadziły się na Indii - a zostaną one spalone.
Jezus Chrystus wiedział, że jest Bogiem. Więc obudź się i w końcu dowiedz się, kim naprawdę jesteś. Oczywiście w naszej kulturze powiedzą, że jesteś szalony i bluźnierczy, i albo wsadzą cię do więzienia, albo do domu wariatów (co tak naprawdę jest tym samym). Jednak jeśli obudzisz się w Indiach i powiesz swoim przyjaciołom i rodzinie: „Boże, właśnie odkryłem, że jestem Bogiem”, zaśmieją się i powiedzą: „Och, gratulacje, w końcu się dowiedziałeś.”
Ty jedynie śnisz, że wędrujesz. Za kilka lat twoje pobyt w Indiach wyda ci się snem. Wówczas będziesz śnił inny sen. Uświadom sobie, że to nie ty przechodzisz od snu do snu, ale sny płyną przed tobą, a ty jesteś niezachwianym świadkiem. Żadne wydarzenie nie wpływa na twoje prawdziwe istnienie - to jest absolutna prawda.
Gdziekolwiek w jakimkolwiek społeczeństwie jest zbyt wiele praw, to pewny znak, że to społeczeństwo wkrótce umrze. Jeśli zbadacie cechy Indii, przekonacie się, że żadna nacja nie posiada tylu praw, co Hindusi, a śmierć narodowa jest tego wynikiem.
Każdy z nas modli się, dzień i noc, za poniżone miliony w Indiach, które są trzymane w niewoli przez ubóstwo, kapłaństwo i tyranię - módl się za nie dzień i noc. Nie jestem lekarzem, nie filozofem, nawet nie świętym. Ale jestem biedny, kocham biednych.... Niech ci ludzie będą twoim Bogiem - myśl o nich, pracuj dla nich, módl się za nimi nieustannie - Pan pokaże ci drogę.
W każdym człowieku i każdym zwierzęciu, niezależnie od tego, jak słabym czy złym, wielkim czy małym, mieszka ta sama wszechobecna, wszechwiedząca dusza. Różnica nie leży w duszy, ale w jej przejawie. Między mną a najmniejszym zwierzęciem różnica polega tylko na przejawie, ale jako zasada jest on taki sam jak ja, jest moim bratem, ma tę samą duszę, co ja. To największa zasada, którą głosi Indie.
W Indiach jest historia umierającego młodzieńca, który, słysząc szloch bólu wokół siebie, zawołał: "Nie obrażajcie mnie waszymi krzykami współczucia. Kiedy wzlatuję do krainy wiecznego światła i miłości, to ja powinienem was żałować. Dla mnie choroba, łamanie kości, smutek, nieznośne bóle serca już nie istnieją. Marzę o radości, płynę w radości, oddycham radością na zawsze."
Wejdź ze mną w cierpienie nie tylko ludzi Indii, ale całego świata. Ahimsa to bardziej aktywna i prawdziwa walka ze złem niż zemsta, której sama natura polega na zwiększaniu zła. To nie jest broń słabych. To broń najsilniejszych i najodważniejszych.
Duchowość jest kluczem do indyjskiego umysłu. To ta dominująca tendencja Indii nadaje charakter wszystkim wyrazom jej kultury. W rzeczywistości wyrosły one z jej wrodzonej duchowej tendencji, której religia jest naturalnym kwitnieniem. Indyjski umysł zawsze zdawał sobie sprawę, że Najwyższy jest Nieskończonością i postrzegał, że dla duszy w Naturze Nieskończoność musi zawsze przedstawiać się w nieskończonej różnorodności aspektów.
Byłby to smutny dzień dla Indii, gdyby musiały dziedziczyć angielską miarę i angielskie gusta, które są całkowicie nieodpowiednie dla indyjskiego środowiska.