Wierzę, że sam wysiłek, aby kogoś nawrócić, to przemoc, to ingerowanie w jego indywidualność, w jego wyjątkowość, w jego wolność.
Zen to nie wysiłek. Wysiłek to napięcie, wysiłek to praca, wysiłek to osiąganie czegoś. Zen to nie coś, co trzeba osiągnąć. Ty już to jesteś. Po prostu zrelaksuj się, zrelaksuj się tak głęboko, że staniesz się objawieniem dla samego siebie.
Medytacja to nic innego jak próba odrzucenia wszystkich obcych elementów, byś mogła zobaczyć siebie taką, jaka byłaś przed narodzinami, odbitą w czystości. To wielka cisza i wielka radość, by tam być, a gdy tylko zaczniesz tam trwać, nie ma śmierci ani czasu. Wszystki lęk, chciwość, gniew znikają: jesteś po prostu tam, bez żadnych idei, bez pragnień.
Uczę was zarówno wysiłku, jak i bezwysiłkowości, ponieważ jeśli nie osiągniecie wysiłku bez wysiłku, jeśli nie osiągniecie aktywnej bierności, jeśli nie osiągniecie śpiewającej ciszy - one wyglądają paradoksalnie - jeśli nie osiągniecie nieruchomego tańca, nie osiągnęliście nic.