Dusza wyda Osobę, jeśli Bóg zaśmieje się w nią, a ona odpowie mu śmiechem. Mówiąc w przypowieści, Ojciec śmieje się w Syna, a Syn odpowiada śmiechem do Ojca; a ten śmiech rodzi sympatię, sympatie rodzi radość, a radość rodzi miłość, a miłość rodzi Osobę, a Osoba rodzi Ducha Świętego.
Radujcie się teraz, wszystkie siły mojej duszy, że jesteście tak zjednoczone z Bogiem, że nikt was od Niego nie oddzieli. Nie mogę w pełni Go chwalić ani kochać, dlatego muszę umrzeć i rzucić się w boską nicość, aż powstanę z nieistnienia do istnienia.
Jeśli kochasz siebie, kochasz wszystkich innych tak, jak kochasz siebie. Dopóki kochasz inną osobę mniej niż siebie, nie będziesz w stanie naprawdę pokochać siebie, ale jeśli pokochasz wszystkich jednakowo, w tym siebie, pokochasz ich jako jedną osobę, a ta osoba jest zarówno Bogiem, jak i człowiekiem.
Możesz nazywać Boga miłością, możesz nazywać Boga dobrocią. Ale najlepsze imię dla Boga to współczucie.
Utrzymuję, że cały smutek pochodzi z miłości do tych rzeczy, z których strata mnie pozbawia.
To, co człowiek przyjmuje przez kontemplację, to on wylewa w miłości.
Ponieważ Boga można zobaczyć tylko Jego własnym światłem, tak też można Go kochać tylko Jego własną miłością.
Miłość, którą kochamy Boga, jest tą samą miłością, którą Bóg nas najpierw ukochał.
Gdzie intuicja znajduje, tam podąża miłość, a pamięć i cała dusza również.
Niektórzy ludzie chcą widzieć Boga oczami, tak jak widzą krowę, i kochać Go tak, jak kochają krowę - za mleko, sery i zyski, które im przynosi. Tak to jest z ludźmi, którzy kochają Boga dla zewnętrznego bogactwa lub wewnętrznego komfortu. Nie kochają Boga prawdziwie, gdy kochają Go dla własnych korzyści.
Miłość jest korzeniem wszelkiej radości i smutku.
Kiedy doświadczam Miłości, muszę udać się do Boga. Kiedy doświadczam braku przywiązania, Bóg musi przyjść do mnie.
To, co człowiek zdobywa przez kontemplację, powinien wydać w miłości.